Gmina Osięciny

Gmina zlokalizowana jest przy trakcie łączącym Brześć Kujawski i Radziejów – dwa ośrodki w obrębie Kujaw odgrywające istotną rolę już od wczesnego średniowiecza sprawia, że historia tych ziem zawsze pozostawała z nimi w bliskim związku. Istotną rolę odgrywała również bliska lokalizacja Włocławka, od XII w. Stolicy biskupstwa.

Charakterystyka Gminy

Obszar gminy Osięciny leży w południowej części województwa kujawsko-pomorskiego i północno-wschodniej części powiatu radziejowskiego. W wewnętrznym podziale administracyjnym powiat dzieli się na jednostki samorządowe. Gmina Osięciny jest jedną z 7 gmin powiatu radziejowskiego.

Wpisani w dzieje Osięcin i okolic

W czasie okupacji hitlerowskiej diecezja włocławska straciła 220 kapłanów tj. ponad 50% duchowieństwa. W tej liczbie znaleźli się dwaj kapłani z Osięcin: ks. proboszcz Wincenty Matuszewski i ks. prefekt Józef Kurzawa. Zamordowani zostali w bestialski sposób w nocy z 23 na 24 maja 1940 r.

KOMUNIKATY

Przerwa w dostawie energii elektrycznej

W dniu 05.10.2020  w godz. 8.00-14.00 nastąpi przerwa w dostawie energii elektrycznej dla odbiorców zasilanych ze stacji transformatorowej  Osłonki 4 Informacje o wyłączeniach w dostawie energii elektrycznej można śledzić na bieżąco klikając w logo ENERGA – Operator...

więcej komunikatów »

1955-08-06

Maj 27, 2020

W dniu 6 sierpnia 1955 r. zmarł Stefan Gawłowski, zapomniany już dziś poeta z Osięcin. Urodził się 23 sierpnia 1920 r.  w Nieszawie (na pomniku – 17 lipca 1920 r.) jako jedyny syn Ignacego (policjanta w Osięcinach) i Marii z domu  Duda urodzonej 27 lutego 1902 r. (na pomniku – 2 luty 1902 r.).  Od  1920 r. zamieszkali w Osięcinach przy ul. Wiejskiej (ob. Marszałka Rataja)  w sublokatorskim  pokoju z kuchnią.   W wieku  3-4 lat  Stefan Gawłowski przeszedł chorobę  Heinego-Medina, która  uczyniła go na całe życie  kaleką. W 1926 r.  ojciec Gawłowskiego został  zastrzelony w czasie pościgu za złodziejami bydła. Maria Gawłowska  dostała jednorazowe odszkodowanie i miesięczną emeryturę po mężu, ale odszkodowanie wpłaciła na książeczkę, która przepadła wraz w wybuchem drugiej wojny światowej,  a emerytura ledwo starczała na życie. Zajęła się krawiectwem i uzupełniała w ten sposób skromną emeryturę. Stefan Gawłowski rósł, ale  ręce i nogi pozostawały ciągle  jak u czteroletniego dziecka. Od najmłodszych lat   miał niezwykle chłonny umysł. Czytać i pisać nauczyła go matka, ale pisał bardzo nieczytelnie bo dłonie z wykrzywionymi palcami ledwo mogły utrzymać pióro, a i rękoma poruszał z trudem.  Dopiero  od około 1934 r. Stefan Gawłowski miał wózek inwalidzki. Mieszkająca w sąsiedztwie Aniela   Kiermasz, nieco tylko młodsza od  Stefana Gawłowskiego,   córka  chrzestna  Marii  Gawłowskiej, często  woziła go wózkiem  po  Osięcinach i okolicznym lesie.  W podobny sposób zajmowali się  Stefanem   jego  koledzy –  rówieśnicy.  Chętnie to robili bo opowiadał im wtedy o tym, co wyczytał w książkach  i o tym,  co usłyszał  w radiu.

W tym  czasie był już,  jako  samouk,  bardzo  wykształconym młodym   człowiekiem.  Uczył się z uporem.  Od swoich  rówieśników, uczęszczających  do szkoły,  zapoznawał się z opracowanym przez nich materiałem  i praktycznie posiadał równą im wiedzę szkolną.  Od czasu, kiedy nauczył się dobrze czytać,  czynność ta stała się jego  najprzyjemniejszym  zajęciem.  Najpierw  matka, a potem  Aniela  Kiermasz przynosiły mu gazety i książki  z biblioteki  żydowskiej.  Podobno przeczytał  wszystkie, które posiadali. Kiedy nie czytał, to słuchał radia. Najserdeczniejszym, przez całe  życie,  przyjacielem Stefana Gawłowskiego był  Feliks  Grzelak, późniejszy – po wojnie,  kierownik   Banku Spółdzielczego  w  Osięcinach.

Jeszcze  przed wojną Stefan Gawłowski zaczął  uczyć się języka  niemieckiego i pisać pierwsze  wiersze. Funkcję opiekuna  przez okres wojny, a potem do końca życia pełnił jego najbliższy sąsiad  Józef  Szczepański. Gawłowski  był już wtedy dorosłym  mężczyzną, całkowicie  unieruchomionym na  wózku  inwalidzkim. Wymagał ciągłej i całkowitej  opieki,  której sama  matka nie  mogła  zapewnić.  Józef  Szczepański  stał się kimś więcej – zaufanym  przyjacielem i sekretarzem. Gawłowski pisał bardzo nieczytelnie więc  Józef Szczepański  albo  dokonywał transkrypcji, albo pisał pod  dyktando. Po wojnie Gawłowski stał się kimś w rodzaju  prawnika piszącego usługowo podania do najróżniejszych władz i instytucji. Pisał też cały czas wiersze, które wysyłał  do różnych wydawnictw. We wrześniu 1949 r. Gawłowski dostał  nagrodę w wysokości 10.000 zł  w  konkursie na tekst  marszowej  piosenki  żołnierskiej zorganizowanym przez  Dom Wojska  Polskiego  w  Warszawie.  Jednym  z organizatorów konkursu był  Robert  Stiller, który szczególnie zainteresował się  autorem  nagrodzonego  tekstu.  Wkrótce  Robert  Stiller  stał się korespondencyjnym przyjacielem Gawłowskiego, bo jak napisał w liście,  osobiście  widzieli się tylko jeden raz.   Od  tej  pory  Robert  Stiller starał się  wszelkimi sposobami pomóc  Gawłowskiemu, a przede wszystkim  umożliwić wydanie jego wierszy. Było to niesłychanie trudne,  mimo że wiersze te stanowiły niezwykłą wartość artystyczną.  Po jakimś czasie jednak  Gawłowski zaczął dostawać z  Ministerstwa  Kultury i Sztuki  stypendium. W tym czasie, poza językiem niemieckim,  znał już język angielski na tyle, że mógł swobodnie czytać. Umiejętność ta okazała się przydatna bo Robert Stiller przysyłał  mu sporo różnych książek, w tym wielotomowe wydania klasyków niemieckich.  Chyba pod wpływem tej lektury zajął się przekładami poetyckimi do redagowanych  przez Roberta  Stillera Wierszy wybranych J.R. Bechera (PIW 1957).  Umowę na przetłumaczenie  wierszy  Bechera Stefan Gawłowski podpisał  z  PIW  w grudniu 1954.

Stefan Gawłowski, w ostatnim okresie  życia, przytłoczony ogromem nieszczęść, jakie  towarzyszyły mu cały czas chyba się załamał. Przechodził wtedy już piąte  ciężkie zapalenie płuc, którego  nie przeżył.  Zmarł 6 sierpnia 1955 r.

Już po śmierci Stefana Gawłowskiego,  Robert Stiller  doprowadził do wydania kilku jego wierszy. Najpierw pięciu w tygodniku  Po prostu  nr  37  z  9 IX 1956 r., a potem  dwóch  w zbiorze współczesnej poezji polskiej  Ziemia  rzeczywista  wydanym   w 1965 r.  przez wydawnictwo związkowe CRZZ.

Osobna sprawa to spuścizna literacka po Stefanie Gawłowskim, która miała równie tragiczny koniec jak jej  Autor.  Krótko po jego śmierci matka wszystko spaliła.

Po śmierci Marii Gawłowskiej (13 wrzesień 1976 r. ) w czasie likwidowania po niej mieszkania okazało się, że jednak pozostały resztki twórczości  Gawłowskiego, które zostały złożone w drewnianym budyneczku. Na początku lat 90. XX wieku dzieciaki z sąsiedztwa podpaliły  budyneczek i wszystko poszło z dymem.

Stefan Gawłowski wraz ze swoją matką spoczywa na cmentarzu parafialnym  w Osięcinach.

 

Źródła:

xxx  – J. Cybertowicz, Rzecz o Stefanie Gawłowskim, „Kronika Gaz. Radz”. z  IX 2000 s. 5.

xxx –  USC Osięciny, Ks. zg. 1955 nr 20;

xxx – Dokumenty w posiadaniu autora.

xxx –  Informacje Franciszka Roszaka, Anieli Trzeciak (Kiermasz), Mirosławy Skiczak     (Szczepańskiej), Marty Stockiej i Ryszarda Kurdupskiego z Osięcin (1995).

xxx –  Listy od Roberta Stillera z Warszawy (1995).

xxx – Słownik Biograficzny Powiatu Radziejowskiego, pod red. Jarosława Kołtuniaka, Zeszyt pierwszy, Piotrków Kuj. – Włocławek 2002, s. 33

xxx – Zdjęcia ze zbiorów Jana Cybertowicza.

 

Jan Cybertowicz

 

 

Opis fotografii:

01.  Stefan Gawłowski w swoim domu na wózku podczas pracy.


 

02.  Grób Stefana Gawłowskiego i Jego Matki na cmentarzu w Osięcinach.


 

03.  Tablica nagrobna na grobie Stefana Gawłowskiego.