Piątek,  25 maja 2018, Imieniny: Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny
   Strona główna       Samorząd       Osięciny       Kultura i Sport       Edukacja       Inwestycje       Przetargi       Umowy    
Historia – losy Zagajewic
17/05/2012

W ubiegłym tygodniu do Urzędu Gminy w Osięcinach wpłynęła wiadomość, która okazała się historią znanej rodziny Brochockich z Zagajewic. Postanowiłem się podzielić przesłaną wiadomością. Za przekazane informacje serdecznie dziękuję Panu Markowi Brochockiemu.

RomualD Trzeciak



Losy Zagajewic

Nazywam się Marek Jerzy Brochocki i jestem synem ostatniej właścicielki majątku Zagajewice - Marii Brochockiej z domu Roman. Moja matka była dwukrotnie mężatką. Pierwszym jej mężem był Zygmunt Brochocki, syn Feliksa Brochockiego – budowniczego dworu.
Z małżeństwa tego nie było dzieci. Jedyny ich wspólny syn – Witold zmarł jako niemowlę, a drugie dziecko urodziło się martwe.
Zygmunt Brochocki był całkowicie głuchy, co nastąpiło w wyniku przebytej szkarlatyny. Pomimo tej ułomności był bardzo lubianym, wesołtm człowiekiem. Mówił dobrze, ale w sposób charakterystyczny dla niesłyszącego człowieka. Pomimo głuchoty był świetnym tancerzem doskonale wyczuwającym rytm muzyki. Do Zagajewic przyjeżdżał bardzo często mój późniejszy ojciec Jerzy Brochocki – stryjeczno-stryjeczny brat Zygmunta, student weterynarii. Ich dziadkowie Władysław i Karol byli rodzonymi braćmi. Po śmierci Zygmunta Brochockiego (zmarł w wieku 31 lat prawdopodobnie na tyfus) jego żona Maria Brochocka wyszła za mąż za Jerzego Brochockiego. Z tego związku urodziła się moja siostra Ewa – w przyszłości lekarka i ja Marek Brochocki
- w przyszłości mgr inż.włókiennik-chemik.
W czasie okupacji władzę nad majątkiem przejął niemiec o nazwisku Pleines. Jedną
z pierwszych jego decyzji było wyrzucenie z majątku mojej mamy słowami „Raus Frau Brochocka”. Wyjechała z córką do Sochaczewa, gdzie jej mąż a mój przyszły ojciec pracował jako lekarz weterynarii w wybudowanej lecznicy zwierząt. Nie na tym zakończyła się jednak historia mojej rodziny z Zagajewicami.
W początku wojny z Niemcami piastunka mojej siostry (a moja późniejsza) - młoda dziewczyna o imieniu Janka, wspólnie z rządcą majątku zakopali w sobie tylko znanym miejscu wiele butelek wina sporządzonego przez moją matkę. Tuż po wojnie ten szlachetny napój
w ogromnej tajemnicy został wykopany przez naszą nianię, jej męża - pana Kazika i dawnego rządcę majątku. Byli to ludzie bardzo uczciwi. Narazili się komunistycznej władzy tylko po to, by zwrócić mojej mamie to, co ukryli kiedyś w obawie przed Niemcami.
Janka wraz z mężem już dawno nie żyją, nasi rodzice również. Moja siostra Ewa i ja jesteśmy emerytami, doczekaliśmy się obydwoje dzieci i wnuków. Nasze dzieci pokończyły studia, są od nas finansowo niezależne, ale ciągle nie mogą zrozumieć jakim prawem kierował się rząd PRL-u zabierając właścicielom ziemskim majątki i pozbawiając praw do godnego życia.

Ps. Na Kujawach Brochoccy mieli 3 majątki: Zagajewice, Lekarzewice i Konary.
Zagajewice były największym - 280 hektarowym majątkiem, który Zygmunt otrzymał od rodziców prawdopodobnie z powodu kalectwa. Pozostałe mniejsze majątki otrzymało jego rodzeństwo.

Marek Brochocki

 

 

   ©2005 Urząd Gminy Osięciny